Lato 2013…Polska, odwiedziny przyjaciol, roznych biur, instytucji, no I dluzszy pobyt w pieknym Kolobrzegu. Wlasnie w tym miescie najlepiej wypoczywam, czuje sie jakbym urodzila sie tam. Stalam sie Kolobrzezanka dopiero w roku 2004. Postanowilismy z mezem, ze spedzimy wiecej czasu na wylegiwaniu sie na plazy, na spacerach I upiekszaniu naszego slicznego mieszkania. Czulismy sie doskonale, warunki sprzyjaly, mam na mysli cudna pogode…I wszystko dookola. Brak jakiegokolwiek stresu. Nie czulam sie zle, wrecz przeciwnie, ale zaczelo sie cos dziwnego dziac ze mna. Bagatelizowalam….. nawet nie chccialam sie na chwile zastanowic I pomyslec…dlaczego??? A byly to sprawy kobiece. Po powrocie do Kanady nadal ignorowalam I odkaldalam pojscie do specjalisty na tak zwane..potem. W koncu musialam poddac sie badaniom. I tu mala dygrsja…. NIGDY, PRENIGDY nie wolno lekcewazyc czegokolwiek, co zaczyna sie dziac nie tak. Zatem ..bylo sporo badan I okazalo sie , ze mam raka! Przyjelam te wiadomosc spokojnie, bez zadnyche emocji, natomiast po jakims czasie dotarlo do mnie,co mnie spotkalo…. swiat moj polegl, zawalil sie. Oczywiscie bylam caly czas z bliskimi mi osobami, pracowalam zawodowo,ale zaufalam ludziom I coraz wiekszy ich krag zaciesnial sie. Czulam coraz mocniej I mocniej sile, energie, ktora zaczela mi bardzo pomagac. Przeszlam dwie operacje, nie bylam zdolna po nich z kimkolwiek rozmawiac, chyba wtedy nie potrafilam, gdyz sama musialam sie oswajac z mysla, ze nagle sporo sie zmieni. I zmienilo sie..wciaz sie zmienia. Powoli, ale twardo zaczelam stapac po ziemi, oczywiscie z duza pomoca bliskich mi osob. Musze wspomniec o studentach z kursu jezyka polskiego, ktory prowadze, o rodzicach, o kanadyjskich kolegach , kolezankach z mojej szkoly, w ktorej pracuje. Brak mi slow, nie potrafie wyrazic mych uczuc, mego zdziwienia … jestem absolutnie zaskoczona w tym dobrym tego slowa znaczeniu… Moj Boze, nie powinnam moze pisac tak, ale musialam zachorowac , aby dowiedziec sie tak naprawde…KTO JEST KTO???????????? Podobno mowi sie, ze dobro wraca, do mnie, wrocilo wielokrotnie I wciaz ono jest! Bardzo che, aby kazdy dowiedzial sie, ze osoba chora na raka , zawsze czeka na dobre slowo. Prosze sie nie bac dzwonic do chorych ludzi. Mozna sie nagrac na maszyne, mozna przekazac pozdrowienia poprzez inna osobe. Telefony, ktore dzwonily do mnie non-stop dawaly mi tyle sily, ze dzisiaj wiem na pewno, ze tu gdzie jestem to dzieki wlasnie tym wspanialym osobom, dla ktorych byc moze bylam, tylko znajoma, kolezanka spotkana kilka razy na jakiejs imprezie, ale…..no wlasnie, to ale, okazalo sie wielkie! Nie wspomne o prezentach, kwiatach, gotowanych obiadach specjalnie dla mnie, pieknych kartkach, milych i cieplych slowach…to symbole, ale jakze wielkie… czyz mam pisac wiecej??? Nie zamykajmy sie na cierpienia ludzi. Jesli nawet ktos chory TERAZ nie che rozmawiac, to bedzie czas, gdy dowie sie, ze nie jest sam ze swoim nieszczesciem. Lecze sie I codziennie walcze, aby pokonac chorobe I wrocic tam gdzie bylam. Z sympatia I optymizem.. Krystyna Swirska.
Category Archives: Oshawa Polish Classes
wizyty w teatrze Marii…
….witam Panstwa, jako nauczycielka jezyka polskiego, uczaca mlodziez i dorosych staram sie, aby kurs , ktory prowadze byl barwnym i ciekawym. Dlatego tez w ramach naszych zajec przez lata staralam sie i nadal to robie…. zabierac naszych uczniow na wszelkiego rodzaju spektakle, ktore byly i sa wystawiane przez Salon Muzyki,Poezji i Teatru w Toronto. Wsrod uczniow mam doroslych, ktorzy nie sa wcale zwiazani z Polska, z polskimi korzeniami, a mimo to uwielbiaja byc w teatrze prowadzonym przez Pania Marie Nowotarska, ktora od poczatku czuwa jako “dobra mama” jako “dobra dusza” tego teatru, a przy tym swietna aktorka i rezyser. Zazwyczaj przed kazdym spektaklem przygotowujemy sie do jego zobaczenia i zrozumienia, co bardzo podnosi klimat przedstawienia. Dziekuje w imieniu uczniow i swoim, Pani Marii i pozostalym aktorom za to, ze sa i karmia nas sztuka. Z powazaniem….Krystyna Swirska- nauczycielka Szkoly Sredniej Jezyka i Kultury Polskiej—Klasa Czwartkowa w Oshawie.
Ambasadorka polskości i entuzjaści | Gazeta GAZETA dziennik Polonii w Kanadzie
http://www.gazetagazeta.com/2013/05/ambasadorka-polskosci-i-entuzjasci/
Byala to nasza ostatnia lekcja czwartkowa w roku szkolnym 2012-2013. 9 maja 2013 roku, jak zwykle o tej samej porze co zawsze,( 18:00) w tym samym budynku, lecz nie w naszej klasie,ale w sali gimnastycznej, spotkalismy sie na naszej “lekcji graduacyjnej”. Bylo bardzo wzniosle, milo i niezwykle uroczyscie. Atmosfera jak zwykle -rodzinna, ciepla. Przybylo bardzo duzo gosci… nasze “wladze” szkolne, goscie z Toronto, zaproszeni znajomi , no i najblizsza rodzina. Pan Witold Liliental, znakomity dziennikarz z Gazeta-Gazeta opisal wszystko. Tekst…ponizej. Dziekuje wszystkim!!!!…. gosciom, rodzinie, znajomym, a przede wszystkim moim studentom. Dziekuje za kolejny rok, kolejne doswiadczenie, kolejne radosci, ktore doznaje od Was. Uczac Was kochani, sama sie wciaz ucze! Do zobaczenia w przyszlym roku szkolnym 2013-2014! Krystyna Swirska.
Ambasadorka polskości i entuzjaści | Gazeta GAZETA dziennik Polonii w Kanadzie
….wiecej o naszym Gosciu…..
…witam serdecznie, chce podzielic sie z Panstwem swoimi dodatkowymi wrazeniami z naszej czwartkowej wigilii, ktora odbyla sie 20 grudnia, ubieglego roku. Wspomnialam wprawdzie o tym wieczorze, ale chce Panstwu przyblizyc osobe, czy osoby, ktore zupelnie przypadkowo zmienily moje dzisiejsze patrzenie za swiat. Sa to panstwo Ela i Potr Jassem. Tak, goscilismy pana Piotra na naszej wigilii. Jak wspomnialam poprzednio pan Piotr przyjechal do nas prosto z pracy z Toronto, pociagiem, aby byc z nami w ten szczegolny wieczor. Pierwotnym planem byl przyjazd jego zony pani Eli, ktora wybrala sie do nas, ale musiala zawrocic, gdyz paskudna aura tego wieczoru i ogromny korek na autostradzie nie pozwolily jej dojechac do nas. Ale “zalatwila”tak, ze przyjechal jej maz … bardzo to deceniamy..naprawde. Nie spodziewalismy sie, zwlaszcza w tak paskudna pogode, ze ktokollwiek z gosci…dotrze do nas, a jednak……. Dziekuje panu Piotrowi i za to, ze nasi uczniowie parokrotnie mogli skorzystac z ogladania przeroznych spotkan teatralnych ( jak wsponienia o pani Irenie Sendler)czy tez prelekcjach odnosnie historii Polski, holokaustu, czy zrozumienia samego pojecia czym byl…. jest…antysemityzm…Sama wiele zrozumialam i nadal staram sie patrzec na ludzi, zycie z innej perspektywy. Dzikuje bardzo Panstwu Jasemm, za ich oddanie, za ich serce, zrozumienie i cieplo….. Krystyna Swirska.
