Monthly Archives: August 2026

ciąg dalszy naszych wakacji w Polsce…

….nie mogłabym nie wspomnieć o pięknej podróży po części Pomorza Zachodnio-Pomorskiego. Była to wprawdzie jednodniowa wycieczka w ciepłym , letnim deszczu ( który uwielbiam), ale jakże owocna. Po raz pierwszy zobaczyliśmy tereny położone na południowy zachód od Kołobrzegu. Nasi młodzi sąsiedzi…Kasia i Mariusz zaproponowali nam, że zabiorą nas w piękne miejsce do Kańska koło Złocieńca, gdzie znajduje się Ośrodek Rehabilitacyjny. Są to budynki otoczone z jednej strony jeziorem a z drugiej …gęstymi lasami. To właśnie tam, stojąc na baczność i minutą ciszy oddawaliśmy hołd naszym Powstańcom. Śpiewaliśmy Polski Hymn, bo było to 1 sierpnia.

A później to już była sama spontaniczność….

Pyszne lody i kawa w Złocieńcu, odwiedziny w Świerznicy u pani Iwonki i pana Mirka w bardzo unikalnym miejscu, czyli w ich pięknej posiadłości— w ponad stuletnim domku, z którego zrobiono skansen, z przebudowanej stodoły zrobiono śliczną salę, w której odbywają się różne imprezy…jak urodziny, wesela i inne uroczystości. Można też tam przenocować, a noce tam są magiczne. Dopiero wtedy widać całe piękno na niebie. Niezliczona ilość migających gwiazd, które rozświetlają drogę, pola i łąki. A powietrze??? Zwłaszcza po deszczu czuliśmy zapach ziemi, traw, które parowały i unosiła się nad nimi lekka mgiełka, a dzięki słońcu, które pokazało się widzieliśmy wyjątkowe kolory ponad łąkami.  Sarenki, przeskakujące przez jezdnię z wielką gracją goniły swego lidera. Bociany, żórawie –niejednokrotnie w stadach były zajęte sobą. 

Drogi, którymi przemierzaliśmy, to wąziutkie, o dobrej nawierzchni i wśród tuneli starych drzew jechało się jakbyśmy byli w jakiejś bajce. Coś pięknego!!!! Kasia i Mariusz z sekundy na sekundę decydowali, gdzie dalej jedziemy. Bez żadnego planu, nie informując nikogo po drodze…po prostu jechaliśmy przed siebie. Podziwialiśmy piękno tych terenów. Małe pagórki, lasy, które otaczały nas wciąż i wciąż.

Odwiedziliśmy cmentarz, w Rąbinie, na którym leżą Kasi dziadkowie i jej mama, oraz piękny park, a obok Kasi szkoła i maleńki kościółek pełen dobrych wspomnień z dzieciństwa.

Wstąpiliśmy do rodzinnej wsi Kasi—Batyń, jej domku rodzinnego, dookoła którego rosną owocowe drzewa, krzewy i garaż drewniany. Wszystko takie magiczne w tym domu. Przepiękne, stare piece kaflowe, drzwi, które pamiętają bardzo odległe czasy, piec równie stary w kuchni, który grzeje i na którym się gotuje potrawy.

A na końcu, już po dwudziestej drugiej wpadliśmy bez zapowiedzi do Kasi cioci, pani Joli, która mieszka….na wsi, gdzie jest…. pięć domów, łącznie z domem cioci. Sama droga do tej wsi była fascynująca. Żadnego światła, tylko gwiazdy, a droga z wąskiej stawała się węższa i węższa i węższa aż zmieniła się w szutrową. Pięć minut przed, Kasia zadzwoniła do cioci, która kładła się do snu, ale gdy dowiedziała się, że zbliżamy się do jej domu, usłyszeliśmy w słuchawce radość i ciepłe zaproszenie. Oczywiście była pyszna kolacja, smalec domowej roboty, szynka z indyka, ogórki małosolne, pomidory, słodycze i inne pyszności.

Czas było wracać w tę noc wśród gwiazd, ale też we mgle. Mariusz—doskonały kierowca jechał bardzo wolno także szczęśliwie dojechaliśmy do naszego miasta, a było to już po północy.

Podziękowania/speech

Dziękuję za zaszczyt zostania Uczniem Roku 2025-2026 w naszej  czwartkowej, wieczorowej szkole języka polskiego.

Ta nagroda to bez wątpienia wspólne osiągnięcie i ważne jest, aby podziękować również moim kolegom z klasy, ponieważ  skorzystałem bardzo z ich wsparcia i pomocy.

Byłaby to również okazja, aby podziękować całej klasie i nauczycielce za wytrwałość i cierpliwość w odpowiadaniu na liczne ” małe pytania”, za które biorę pełną odpowiedzialność , a także za nadmierne używanie słowa „odśnieżanie ” w ciągu  minionej zimy.

Dziękuję Pani Krystyno za tak pozytywne przewodnictwo w tym wyjątkowym doświadczeniu nauki języka polskiego podczas naszych czwartkowych wieczornych zajęć na platformie ZOOM

Thank you for the honour of being chosen as our 2025-2026 Student of the Year from our Thursday evening school.

This award is definitely a shared achievement and it is important to also thank my fellow classmates as I have benefited very much from their encouragement and assistance.

It would also be an opportunity now to acknowledge our class and our teacher for enduring the many small questions which I have been responsible for, as well as for the excessive amount

of reporting “odsniejania” or snow removal over this past winter.

 Thank you Pani Krystyno for being such a positive leader in this unique experience of learning Polish via our Thursday evening ZOOM classes.

Uczeń Roku 2026 – Ronald Wels

Dzień dobry Państwu, witam też naszą młodzież .

Klasa czwartkowa Szkoły Średniej Języka Polskiego i Kultury Polskiej im. Cypriana Kamila Norwida w Oshawie,jest moim zdaniem bardzo unikalna
i nadal istnieje, mimo różnych zmian. Częste zmiany lokali, w których mogliśmy się spotykać nie przeszkodziły naszym uczniom przybywać
na wieczorne lekcje, nawet z odległych miejscowości jak Aurora, Scarborough, Ajax , Peterborough. Podczas śnieżnych i deszczowych czwartków
uczniowie pojawiali się w szkole, bo nasza niestrudzona i wspaniała nauczycielka Pani Krystyna Świrska zawsze na nas czekała.
Ostatecznie w 2020 roku pewne, światowe wydarzenie, którego nazwy nie wolno nam było wymawiać głośno, zmusiło nas na wirtualne
zajęcia na ZOOM. Jednak nie ma nic złego, co by na dobre nie wyszło. Nowi i powracający studenci mogli z łatwością uczestniczyć w lekcjach.
Klasa nasza istnieje , bo nasza nauczycielka Pani Krystyna jest pełna energii, uśmiechu. Ma niewyczerpaną cierpliwość, wielkie poczucie humoru
i traktuje każdego z szacunkiem i zawsze jest gotowa próbować nowych rzeczy, aby pomóc i przybliżyć nam polski język, kulturę, sztukę , literaturę,
tradycje, historię, aktualne wydarzenia, polską kuchnię , politykę i wszystko co jest związane z Polską.
Pani Krystyna stworzyła grupę, w której osoby wspierają się wzajemnie, udzielają rad i to nie tylko dotyczących nauki języka polskiego.
Zawsze pokazują wzajemną życzliwość, świętują dni urodzin, imienin, dzielą się wydarzeniami w pracy i w życiu rodzinnym, organizują
spotkania pozaszkolne. W centrum tego wszystkiego jest niestrudzona, niezastąpiona , pełna serca i miłości i zawsze uśmiechnięta Pani Krystyna,
która przyciąga do siebie ludzi, którzy chcą poznać swoje lub swoich partnerów- polskie korzenie. Osoby, które nie mają związków z Polską
uczestniczą w spotkaniach bo są zainteresowane krajem, językiem, kulturą i ludźmi polskiego pochodzenia.
Tak, Pani Krystyna to serce tej szkoły, ambasador wszystkiego co polskie, popierająca polskie organizacje i ich inicjatywy, prawdziwa
Patriotka.
Z całego serca dziękujemy za wszystko i życzymy sił i wytrwałości. Jesteśmy pełni szacunku dla Pani, bo takich nauczycieli jak Pani Krystyna
trzeba kochać i honorować.

….nasze kolejne wakacje w Polsce 2026

….jak ostatnio pisałam, że wybieramy się kolejny raz na wakacje do kraju naszych ojców…. tak też się stało. Minęły prawie dwa miesiące, a nasz pobyt w Polsce kończy się.
Wyjątkowo…udany pod każdym względem.
Bardzo chcieliśmy się spotkać z rodziną, z przyjaciółmi, ale też zwiedzić nowe miasta, a w nich muzea, pałace znanych ludzi, czyli spotkanie się z historią Polski.
Na początek był Inowrocław, miasto—uzdrowisko “miasto na soli”, leżące na bogatych złożach surowców solnych. Słynie z ogromnych tężni solankowych i rozległego Parku Solankowego, a także z zabytków architektury romańskiej i gotyckiej.
A w tym mieście od lat mieszka moja bliska kuzynka, kobieta “ANIOŁ” . Tak, tak, absolutnie podpisujemy się pod tym określeniem …wszyscy. Zamieszkaliśmy w przepięknym pensjonacie, w 2019 roku również przebywaliśmy w tym samym miejscu. Dom…wyjątkowy, z tak zwaną duszą. Kiedyś budynek należący do jednej rodziny, a obecnie rozbudowany, należący do przemiłej pani, która sprawiła, że dekoracja wewnątrz powoduje specyficzny klimat, czyli jak w domu. Jest elegancko, jest kolorowo, jest wygodnie, a ogród, który jest ogromną częścią budynku daje każdemu niesamowitą przystań. Można odpocząć w ciszy, lub przy dobrej muzyce. Są różne miejsca, w których można się schować, medytować, oddawać się ciekawym rozmowom, lub zwyczajnie słuchać śpiewu ptaków. A willa ta nazywa się “JÓZEFINA
-willa café”- Restauracja Kawiarnia, gdzie można zjeść śniadania, obiady, kolacje, a wszystko jest wyjątkowo smaczne. Polecamy każdemu, tym bardziej, że miejsce to jest tuż przy parku i solankach.
Kolejnym miastem był Toruń. Przy 34 stopniach, w pełnym słońcu, zwiedzania nie było końca.
Sama nazwa mówi za siebie… Mikołaj Kopernik, pierniki na każdym kroku, można je kupić, w pięknych sklepach, w kawiarniach. Są kolorowe jest tak ogromna różnorodność ich, że jest pewna trudność…które, jakie kupić????????
Był Dom Mikołaja Kopernika, były kościoły, był Rynek, były pyszne lody i pierogi w znanej pierogarni i mimo, że był to tylko jeden pełny dzień, to dał nam tyle radości, że w ogóle nie czuliśmy ani zmęczenia, ani gorąca, które było wszędzie. Zwyczajnie byliśmy przeszczęśliwi, iż “dotknęliśmy” tego jakże ciekawego, pełnego dawnej historii miasta, która wszędzie była obecna.
Kolejnym miastem był nasz Poznań, miasto naszych studiów, pracy, miasto, w którym mieszkaliśmy, braliśmy ślub, miasto, gdzie urodził się nasz syn. Miasto wielu wspomnień, zdarzeń…..
Zamieszkaliśmy w tym samym hotelu jak 7 lat temu–( dawniej MERKURY, dziś MERCURE) na siódmym piętrze, z widokiem na miasto, na mój były Uniwersytet, na kolej, na ronda, których w Polsce jest pełno.
Obchodziliśmy naszą rocznicę ślubu, która akurat przypadała w tym samym czasie. Także radość była podwójna. Oczywiście spotkania z rodziną, jakże ciepłe i uroczyste z ich strony. Okazali mnóstwo serca, poświecili dużo swojego czasu, aby nas wozić, pokazywać przeróżne ciekawe miejsca. Przy tym wszystkim były wspomnienia, sięgające czasów babć i dziadków, dalszych kuzynów. Cudowne dwa dni spędzone z nimi. Był Pałac w Rogalinie, piękne muzeum, odnowiony, bardzo bogaty w różne historyczne akcesoria. Piękne obrazy, pokoje wyposażone w meble z tamtych czasów, czyli…historia szlacheckiego rodu Raczyńskich w latach 1770, z przerwą wojenną, gdzie podczas II wojny światowej siedziba ta była zajęta przez Hitlerjugend. Po wojnie Pałac stał się Muzeum, a po 1989 roku Pałac wrócił w posiadanie Raczyńskich. Natomiast staraniem ostatniego potomka rodu ustanowiono Fundację im. Raczyńskich przy Muzeum Narodowym w Poznaniu. Dzisiaj można zwiedzać nie tylko Pałac, ale też piękne ogrody, oraz Muzeum karet. Wspaniały czas, a że padał letni, ciepły deszcz zwiedzało się wyjątkowo dobrze, tylko piękno ogrodów podziwialiśmy już z wewnątrz Pałacu, gdyż było trochę mokro.
W drodze powrotnej był Kórnik. Miasto z roku 1458, dawniej prywatne miasto szlacheckie do XIX wieku. Zamek w Korniku z XV wieku. Obecnie siedziba muzeum i Biblioteki Kórnickiej PAN. Kiedyś rezydencja rodów Górków i Działyńskich.
Było mało czasu, także pozostały chwile na zrobienie kilku zdjęć.
Po powrocie, oglądaliśmy w hotelowej restauracji na dużym telewizorze finał FIFA, mecz o pierwsze miejsce pomiędzy Argentyną a Hiszpanią. Oczywiście wygrała Hiszpania ku uciesze wszystkich obecnych oglądających. Kolejne dni to spotkania z przyjaciółmi ze studiów, wyjazd poza Poznań do cudownego domu, w którym przyjęto nas pysznym obiadem. Wisienką na torcie był spacer znanymi nam ulicami, miejscami, mimo, że sporo się zmieniło, niektóre nazwy ulic…. ale klimat miasta pozostał, wspomnienia również.
Po kilku dniach pojechaliśmy do miasta, które chcieliśmy koniecznie zwiedzić, gdyż nigdy nie byliśmy w nim, a słyszeliśmy, czytaliśmy, oglądaliśmy mnóstwo razy historię ŁODZI, tak pojechaliśmy do Łodzi. Pierwsze zderzenie…nowoczesny dworzec PKP, następnie taksówką do hotelu…..”VIENNA HOUSE” MANUFAKTURA, dawne budynki fabryki, które nadal żyją. Czego tam nie ma? Oprócz luksusowego hotelu, jest tam w zasadzie wszystko, począwszy od kina, następnie Muzeum Włókiennictwa, sklepy, ogromna Galeria z restauracjami, gdzie każdy coś znajdzie dla siebie. Muzyka na żywo, która ubarwia czas spacerowiczom. Dla dzieci jest duży plac zabaw z pięknym, żółtym piaskiem, różnymi karuzelami, zjeżdżalniami, aż żal było, że to tylko dla dzieci….
Dostaliśmy w hotelu mapy (które zawsze wybiorę przed GPS) i zaczęła się nasza przygoda w Łodzi. Padał deszcz…. i bardzo dobrze, było lżej i przyjemniej zaliczać kolejne kilometry chodząc ulicami miasta. Z ogromnym podziwem, fascynacją pochłanialiśmy domy, które zrobiły na mnie chyba największe wrażenie. Robiłam bez końca mnóstwo zdjęć. Wokół nas pojawiały się budynki, z których przemawiała długa i ciekawa historia. Walące się, niby nie zamieszkałe, a gdzieś w jednym z okien wysoko, bardzo wysoko, zainstalowany był klimatyzator. W innych….zabite deskami okna, ale mieszkający tam ludzi, obok …przepiękne kamienice, odrestaurowane, ze ślicznymi balkonami, z których zwisały piękne kwiaty. Nie wiedziałam co ważniejsze, co fotografować, murale, jakże ciekawe, całe ogromne ściany wyglądające jak żywe mieszkania. Ulica Piotrkowska, dzieląca Łódź na dwie części, jest handlowym i społecznym sercem miasta, a także najdłuższym w Europie deptakiem.
Zwiedziliśmy Muzeum Kinematografii, mieszczące się w XIX-wiecznym pałacu, muzeum prezentuje eksponaty związane z historią polskiego filmu, oraz wystawę “Pałac pełen bajek” z postaci z Doliny Muminków! Kolejny…. Szkoła Filmowa i spotkanie z młodymi aktorami, którzy przygotowywali się do końcowego egzaminu, filmując siebie w różnych scenach.
Muzeum Włókiennictwa, niewielkie, ale jakże fascynujące!!!! Dzięki działającym XIX-wiecznym krosnom muzeum to pozwala poznać przemysł tekstylny i postać kluczowego przemysłowca Izraela Poznańskiego. Muzeum Miasta Łodzi i Pałac Rodziny Poznańskich, monumentalna, XIX-wieczna rezydencja fabrykancka zwana “łódzkim Luwrem”. Słynie z eklektycznej architektury oraz bogatych wnętrz. Obecnie w budynku-Pałacu mieści się główna siedziba MUZEUM MIASTA ŁODZI.
Do Łodzi koniecznie trzeba przyjechać i my na pewno wrócimy do tego miasta, gdyż cztery dni to po prostu za mało. Padł rekord w spacerowaniu po Łodzi, mianowicie w jednym dniu zrobiliśmy około 18 kilometrów i co najśmieszniejsze… nie odczuwaliśmy żadnego zmęczenia. “Spotkaliśmy” się z Panem Władysławem Reymontem, z Panem Arturem Rubinstein, który siedząc przy fortepianie przygrywał cichutko spacerowiczom. Był zadumany, siedzący na ławce Pan Julian Tuwim, który trzyma w swej dłoni tomik wierszy…na pewno. Na placu przy Kościele Zesłania Ducha Świętego stoi majestatyczny pomnik Tadeusza Kościuszki, który z góry patrzy na łodzian trzymając w lewej dłoni plik papierów.
Mogę pisać i pisać o tym mieście długie wywody, ale czas było wyjechać do ….Wrocławia z przyjaciółmi, którzy przyjechali do Łodzi i zabrali nas do siebie. Wrocław, to miasto, w którym w zasadzie jesteśmy rokrocznie i nadal podziwiamy nowe, piękne miejsca. Po kilku dniach odpoczynku, powróciliśmy do Kołobrzegu, który jest naszą przystanią podczas wakacji.
Niebawem powrót do Kanady i musimy stwierdzić, że tegoroczne wakacje, (które jeszcze trwają) były naprawdę bardzo udane, bezpieczne, cudne. Ludzie wokół nas mili, życzliwi gdziekolwiek byliśmy. Próbowaliśmy różnych smaków, ale najlepsza jest fasolka, z kalafiorem, ziemniaczki z koperkiem i jajkiem sadzonym, do tego… czasami maślanka i to jest to!!!!!
Ps. słowo “eklektyczny” oznacza łączenie różnych stylów w jedną całość.