przecudny kwiat…AMARYLIS

…patrząc na ten piękny, dostojny kwiat, chce się wręcz….. tańczyć!!! Niesamowicie dobrze działa na mnie, kilknaście razy dziennie patrząc na niego–niby stoi w bezruchu– ale gdy mu się przyglądam… zmienia się. Kwiaty są większe, płatki rozkładaja się na boki, jakby chciały się przeciągnąć po długiej, wyspanej  nocy. Wiem na pewno, że ON upiększa mój dzień, zwłaszcza gdy za oknem  wieje  śniegiem, a temperatura swobodnie schodzi  w dół  termometra, sporo poniżej numeru 10. Niby nic, a jednak…świadomość, że dni są coraz dłuższe, mimo, że nie odczuwa się jeszcze tego tak bardzo…to w marzeniach  jest więcej pozytywnych myśli, dobrych, w których optymizm zaczyna wygrywać!!!Dlatego muszę się z Wami— tą jakże dobrą energią- podzielić, która bije…nie ode mnie, ale.. no właśnie…od AMARYLISA…DZIEKUJĘ PANI TERENIU…